Młodość

YouthW rozmowie rozpoczynającej „Młodość”  pada  porównanie królów do małżonków. „Są tacy bezbronni. Jedna osoba znika i nagle cały świat ulega zmianie”mówiFred Ballinger, emerytowany kompozytor i dyrygent, odmawiając występu dla brytyjskiej królowej. To zdanie rzuca światło na jeden z czołowych wątków, który jest kluczem do zrozumienia postawy tego bohatera. Ostatni film Paolo Sorrentino, jak zwykle u tego twórcy, porusza tak wiele tematów, że trudno je objąć w zwykłej recenzji. Zgodnie z przesłaniem tego bloga skupię tylko na jednej kwestii – małżeństwie właśnie. Mamy okazję przyglądać się dwóm związkom: Freda Ballingera oraz jego córki.

Żeby być precyzyjnym, w filmie oglądamy to, co po tych związkach zostało, bo obydwa już nie funkcjonują. Małżeństwo Leny rozpada się wskutek zdrady męża. Jest ono tylko dopełnieniem historii ojca, pewnym gorzkim kontrastem dla jego małżeństwa. Związek Leny nie przetrwał próby czasu, nie oparł się kryzysowi wieku średniego, nie zaowocował dziećmi i jest smutnym świadectwem, że współcześni młodzi nie potrafią wytrwać w trwałej relacji, seksualizując obsesyjnie przyczyny rozpadu. Czytaj dalej

Reklamy

Grupa wsparcia (Band aid)

To jest film dla wielbicieli kina gadanego spod znaku Woodego Allena i Richarda Linkletera z jego tryptyku „Przed wschodem, zachodem, północą…”.Film o dojrzewaniu do bycia w związku i godzeniu się ze stratą swoich o nim wyobrażeń. Rzadko się zdarza jednak koncept tak karkołomny, dojrzały i zabawny zarazem: małżonkowie-artyści – Anna i Ben, bezradni wobec swoich kłótni postanawiają zamienić je na piosenki. W tymże celu powołują do życia kapelę „Brudny zlew” ( na marginesie – epicentrum jednego z głównych powodów kłótni), ustalają listę Top12 tematów kłótni i… wyśpiewują je zamiast się kłócić. Kapela jest iście garażowa, składa się z ichże samych oraz sąsiada -seksoholika, który widzi w nich swoich rodziców przed rozwodem. Czytaj dalej

Inwestycja w małżeństwo

ekonomia związkuOryginalny tytuł filmu „L`oeconomie d`un couple” (Ekonomia związku) lepiej oddaje ironiczną intencję najnowszego filmu Joachima Lafosse`a. Słowo „ekonomia” ma swoje źródło w greckiej οικονομία i tłumaczy się to jako złożenie dwóch słów: οἰκος (oikos) – „dom” i νόμος (nomos), czyli „prawo, reguła”. Jest to więc obraz o prawach jakie obowiązują w domu Marie i Borisa.

Lafosse odsłania to, co zwykle dzieje się w małżeństwach i rodzinach głównie w czterech ścianach, co jest zakryte przed oczami postronnych widzów. Możemy się przyglądać na żywym organizmie ich rodziny, jak działa ekonomia tego związku. Czytaj dalej

Klient

Historia małżeństwa Rany i Emada to opowieść o upadku iluzji, że współczesna męskość jest w stanie ocalać jakieś wartości. Farhadi z metodyczną precyzja obnaża w kolejnych odsłonach męski świat, który nie ma nic do zaproponowania prócz pragnienia dominacji lub obłudy.

Przyglądamy się losom ludzi zdałoby się światłych i wrażliwych, aktorom, którzy właśnie na scenie wystawiają „Śmierć komiwojażera” Millera. W pierwszym wrażeniu wydają się być sobie bliscy, ogarnięci wspólną pasją i zrozumieniem. Dopóki w ich życie nie wtargnie ktoś obcy, kto omyłkowo weźmie Ranę za prostytutkę. Ta ingerencja w małżeńską prywatność i intymność narusza równowagę związku i doprowadza do kryzysu. Żona osuwa się w niezrozumienie i żałobę po stracie godności, ale też towarzyszy jej realny lęk przed pozostawaniem w samotności i brak wsparcia ze strony męża. Emad nie potrafi otrząsnąć się z szoku ani zobaczyć tego, co dzieje się z Raną. Zamyka się w klatce swoich zranionych uczuć. To on bierze sprawę w swoje ręce, bo nie jest w stanie przeżyć upokorzenia, jakiego doznał od mężczyzny, który wtargnął do jego domu. Czytaj dalej

Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie

Najnowszy film Paolo Genovese sprawia, że można się poczuć niepewnie, kiedy się pomyśli o swoim małżeństwie czy związku. Jak przekonuje nas plakat tego obrazu, każdy ma trzy życia: publiczne, prywatne i sekretne. To ostatnie jest pilnie skrywane, ale „Dobrze się kłamie…” jest właśnie o tym, co się stanie, gdy sekrety ujrzą światło dzienne.

Oto w pewien letni wieczór, w Rzymie spotykają się trzy małżeństwa plus jeden singiel właśnie rozpoczynający związek, aby zjeść wspólnie kolację. Być może pretekstem jest zaćmienie Księżyca, na które co i raz spoglądają z balkonu apartamentu gospodarzy. To rzadkie zjawisko – zaćmienie właśnie – nabiera symbolicznego charakteru. Bo gdzieś między sałatkami i przystawkami, pada prowokacyjny pomysł gospodyni – Evy. Skoro wszyscy wiedzą o sobie wszystko jako przyjaciele i małżeństwa, niech zgodzą się na wspólne odczytywanie  smsów i mailów przychodzących w czasie wieczoru, a rozmowy będą prowadzić w trybie głośnomówiącym. Tak więc tego wieczoru dotychczasowa zasada sekretnego życia zostaje zawieszona, zasłonięta niczym Księżyc przez cień Ziemi. Czytaj dalej

Bracia

brothersTytuł tego filmu zapowiada, że będzie to obraz o rodzeństwie, ale jest to równocześnie wnikliwy portret małżeństwa i rodziny. Temat filmu to odprysk skutków interwencji NATO w Afganistanie i wpływu wojny na życie „bezpiecznych Europejczyków”. Jednocześnie jest to uniwersalna opowieść o sile tajemnicy i jej oddziaływaniu na związek.

Tytułowych braci poznajemy w chwili szczególnej. Starszy – żołnierz, wyjeżdża na misję do Afganistanu, a młodszy właśnie wychodzi z więzienia, gdzie odsiadywał karę za napad na bank. Zanim rozegra się małżeński dramat Susanne Bier kreśli kilkoma ruchami portret współczesnych Kaina i Abla. Jeden posłuszny, szlachetny i dzielny, drugi porywczy, zbuntowany i zagubiony. Smak tego filmu polega właśnie na powolnym odsłanianiu przed widzem prawdy, że te dwie archetypiczne figury mieszkają w każdej jednostce. Co czas jakiś odzywają się one z ogromną siłą, tłumiąc to, co dobre lub pokonując to, co złe. Bier nie daje odpowiedzi czego jest więcej, ani dlaczego tak się dzieje. To w pewnym stopniu predyspozycja indywidualna każdego człowieka. Czytaj dalej

Boska Florence

florenceNa nowy film Meryl Streep można spojrzeć nie tylko jako na osobliwą biografię z wyższych sfer Nowego Jorku w połowie 20. stulecia. Jeśli zadać sobie pytanie, jak to możliwe, by odegrana przez nią Florence Foster Jenkins – osoba pozbawiona talentu mogła zapełnić legendarną Carnegie Hall i cieszyć się autentyczną popularnością jako śpiewaczka operowa, to odpowiedzi nie można sprowadzić wyłącznie do siły jej pieniędzy. Bo w końcu nie każdy, kto je ma, potrafi ich w ten sposób używać, aby zyskać uznanie.

Oczywiście bez wątpienia znaczenie niemal symboliczne ma fakt, że boska Florence na pierwsze imię otrzymała Narcissa… Jednak nie byłoby „boskiej”, bez jej życiowego partnera St. Claira Bayfielda. Film Stephena Frearsa jest kapitalnym obrazem małżeńskiej symbiozy, której tajemnica do końca trzyma widza w napięciu. Czytaj dalej